KSIEGA



GG: 5481753
Jesteś
gościem na moim blogu












Dzisiaj jest:








Ulubieni








Linki



ARCHIWUM

2006
marzec (2)
kwiecień (9)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (1)
listopad (2)
grudzień (1)

2007
luty (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
październik (1)
grudzień (1)

2008
luty (1)
kwiecień (1)
lipiec (2)
październik (1)

2010
październik (1)




Blog.pl

design by gingery


>> niedziela, 17 września 2006 14:18:27

Nie to, żebym lubiła Dodę, ale ta piosenka mi się podoba:) :





Doda (Virgin)
"Superstar"

I like to say i am going my way
I like to say it every day
I like to say I've chosen my way
I like to say it every day

Bye, bye mum and dad
I am gonna be a super star
I am gonna be a super star
Please don't be sad

I'm singing
Bye, bye, bye...My boring life
I'm singing
Bye, bye, bye...I am saying goodbye
I'm singing
Bye, bye, bye...I am dancing this night
I'm singing
Bye, bye, bye...I am leaving tonight!!!

I like to say i am pretty today
I like to say it's a lovely day
I like to say i am happy today
I like to say it every day

Bye, bye mum and dad
I am gonna be a super star
I am gonna be a super star
Please don't be sad

I'm singing
Bye, bye, bye...My boring life...
anulka
komentarze [1]

:):):) basy :):):) >> środa, 13 września 2006 19:26:34

Mimo iż wakacje już dawno się skończyły, ja nadal mam świetny humor :) Chciałam napisac jakąś inteligentną notkę, ale w tym momencie to raczej niewykonalne:). Zamieszczę więc kilka rzeczy, które mnie ostatnio rozśmieszyły ;]




I coś znalezionego przeze mnie, co również pozbawione jest sensu i dlatego jest śmieszne :D :

FELIETONY :

"Analiza: Model ludzkich zachowań" by Dreadi Bear

Tak, właśnie dzisiaj będziemy analizować rozmaite ludzkie zachowania a właściwie to nawet jedno ludzkie zachowanie. Otóż będziemy je analizować na przykładzie a przykładem tym będą były wydarzenia mająca miejsce nie dalej jak, tradycyjnie już, w ostatni łikend.

Wracając zatem do analizy, na wstępie pragnę zaznaczyć iż właśnie w te ostatnie dni październikowe postanowiwszy zakończyć sezon letnich wycieczek, wybrałem się z grupą znajomych i przyjaciół do miejscowości wypoczynkowo – uzdrowiskowej nie opodal miasta prawie stołecznego Łodzi. Tam mieliśmy byli mieć do dyspozycji malowniczo położony domek. Jedynym minusem był brak tzw. ogrzewania, a właściwie ogrzewaniem był kominek, który właściwie za dużo nie grzał za to wpuszczał całkiem sporo dymu nie tyle przez komin co raczej do wnętrza domu. Więc siedzieli my sobie niczym na syberyjskim bruku Mickiewicz, który co prawda był na Krymie to na Syberii chyba nie był, w każdym razie był na bruku choć był to bruk bardziej paryski niż syberyjski. Siedzimy więc zatem sobie w doskonałych na strojach wzmacnianych nie tylko kuntersztynsenami co nawet Starogardzką a momentami to i nawet Komandosami w wersji Strong (wersja Light eksportowana jest do Izraela). Więc siedzimy marzniemy i rano wstajemy marznąć i oglądamy film i marzniemy dalej i tak właściwie to co byśmy nie zrobili to marzniemy. Niektórzy kompanii moi to nawet podjęli decyzje żeby podczas marznięcia wziąć kąpiel.

Zatem powracając na końcu do początku trzeba przyznać, że z pewnością przeanalizowaliśmy jakiś MODEL zachowań ludzkich, tylko właściwie nie wiadomo jaki oraz po co to zrobiliśmy i właściwie dlaczego.

Z modelarskim pozdro!

Dredi Bear



I jeszcze jeden felieton ...



"KACKUPA" by Lars

Drodzy koledzy, koleżanki, przyjaciele, współpracownicy, współautorzy tej niebagatelnej, przysłowiowej i całkiem przypadkowej strony sieci Łeb, amatorzy jazdy kombajnami, traktorami, przodownicy pracy, budowniczowie PRL, kosmonauci, romantyczni kochankowie latynoscy rzecz jasna, badacze gleby na Alasce i w końcu Ty, Jurij Gagarinie!!!!! Już od zarania dziejów, że się tak wyrażę, a wyrażenie to aż ściska me gardło gdy przezeń przechodzi, gdyż jest piękne, a tak w dzisiejszym zglobalizowanym, zkropiwnickowanym świecie rzadko używane, miałem zamiar zająć się pewnym unikalnym na skalę europejską, lub też nawet światową zjawiskiem, do którego przylgnęła już przysłowiowa maksyma, non omnis moriar, ceteris paribus, pro forma, a mianowicie kackupa.

Najsampierwiej, czyli także najprzód należy zwrócić uwagę, skupić się nad tym, jakże specyficznym, altruistycznym wręcz, chociaż często mylonym z alegorycznym, złożeniem dwu wyrazów w całość, jak to zwykle bywa przy złożeniach, kiedy to jeden wyraz łączy się z kolejnym, dalej zwanym wyrazem drugim lub kolejnym, lub następnym, lub poprzedzającym, a według węgierskiej teorii lotów w kosmos z XVII wieku także wyrazem atomistycznym o znaczeniu pejoratywnym, jest kackupa. Można podać kilka innych przykładów na to jakże unikatowe, z angielskiego elephant, zjawisko, a takim przykładem mogą być przykładowe stwierdzenia takie jak choćby np.: hipchata, nazirasta, twojastara. Jednakowoż mamy tu do czynienia z zupełnie wyjątkowym połączeniem dwu słów: słowa kac i słowa kupa.

Zaglądając sprawnym okiem eksperta do słownika współczesnego języka polskiego okazuje się, iż nie ma tam wcale takiego wyrazu, ale my naukowcy, intelektualiści, elita elit i skromnie materię ujmując najwybitniejsi uczeni wszechświata (w skrócie ZSRR) nie możemy załamywać się takimi jakże drobnymi niepowodzeniami. Odnajdujemy zatem słowa i ich milutkie definicje:

Kac – jest skrótem, co pewnie zainteresuje część słuchaczy radia Maryja, od niemieckiego słowa katzenjammer (kacenjamer), a opisuję złe samopoczucie spowodowane wyżłopaniem „za dużej” ilości alko, pojawiające się po wytrzeźwieniu dnia następnego tudzież tegoż samego lub ostatniego czwartku miesięcy parzystych w latach przestępnych;

oraz kupa – jest to jedynie, symbolicznie kał, odchody, produkt powstały w wyniku procesu defekacji. Słownik owy podaje doskonały przykład: „Dziecko zrobiło kupę”, co uważam wspaniale obrazuje omawiany problem.

Przejdźmy zatem do meritum. Kackupa przeto, będzie to specyficzny rodzaj kupy, którą udaje nam się wydalić po przeżyciu niesamowitej uczty alkoholowej, popularnie i już raczej nawet przysłowiowo zwanej libacją. Kackupa nie ma z reguły zwartej konsystencji, a jej dość bolesnym narodzinom towarzyszy intensywna emisja gazowa. Tym samym pragnę uspokoić wszystkich rodaków zaniepokojonych owym, wyżej opisanym stanem rzeczy, że podobne przypadki są notowane statystycznie u 56, 97% Polaków, 78,57% słoni afrykańskich, 13,84% kangurów (mały procent występowania kackupy wśród populacji kangurów, a także innych zwierząt Australii, jak choćby dziobaki, wynika z odizolowania geopolitycznego tego kontynentu) oraz u ponad połowy światowej populacji mrówek i korników, zatem nie ma się naprawdę czym martwić. Jest to jedynie jeden z tych niesamowitych, pięknych, wręcz romantycznych objawów kaca, jakie często możemy napotkać w naszym pięknym kraju.

Wyrażam głęboką nadzieję, że fakty przeze mnie skrzętnie przygotowane i zaprezentowane pozwolą wielu naukowcom lepiej zrozumieć omawiany problem i przyczynią się do ich sukcesów akademickich w skali międzynarodowej, pomogą w pisaniu prac dyplomowych (magisterskich, doktoranckich itp.) oraz zwykłym obywatelom, proletariatowi zjednoczonych ziem euroazjatyckich lepiej zrozumieć własne zachowanie i potrzeby.

Z poważaniem,

Lars


------------------------------------------------------------------------------

Blondi pisze list do synka.

Piszę do Ciebie tych parę linijek, żebyś wiedział, że do Ciebie piszę. Jak ten list dostaniesz, to znaczy, że do Ciebie doszedł. Jak go nie dostaniesz, to mi daj znać, to go wyślę jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem, że nie potrafisz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, że najwięcej wypadków się zdarza kilometr od domu, więc przeprowadziliśmy się trochę dalej. Mieszkamy teraz w fajnej chałupce. Jest tu pralka, choć nie jestem pewna, czy się nie zepsuła. Wczoraj wrzuciłam do niej pranie, pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło. Ale przecież się z powodu tego nie powieszę... Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym tygodniu padało tylko dwa razy. Za pierwszym razem trzy dni, a za drugim cztery. Co do kurtki, którą chciałeś. Wujek Piotr powiedział, że jak Ci ją poślę z guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki są ciężkie. Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni. Tata dostał pracę. Jest dumny jak paw, bo ma pod sobą jakieś pięćset osób. Wysiewa trawę na cmentarzu. Twoja siostra, Julka, która wyszła za mąż, w końcu urodziła. Nie znamy jeszcze płci, więc Ci nie powiem, czy jesteś wujkiem czy ciotką. Jak to będzie dziewczynka, Twoja siostra chce ją nazwać po mnie. Ale to będzie dziwne - mówić na swoją córkę "mama". Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć ze środka. Jak się będziesz widział z Gosią, pozdrów ją ode mnie, a jeśli nie, to jej nic nie mów. Twoja mamusia Dusia.

PS. Chciałam Ci włożyć do listu parę złotych, ale już zakleiłam kopertę.

--------------------------------------------------------------------------------

Polak potrafi.

Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju, a w którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja stolice wg. obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzył jako nowe. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik.
Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny dwóch par butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu.
Kraj socjalistyczny, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy, gdzie otrzymanie paszportu stanowi problem, a mimo to 200 tyś. obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granice. Jedyny kraj bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, a z ministrem tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy ! Jak wy to robicie?!

Tlumaczenie francuskiego pisma ´Rohtas´.




Hehe, odbiło mi z taką notką, ale cóż... wybaczcie :)
anulka
komentarze [2]